środa, 27 lutego 2013

Chapter Four

Pozdrawiam wszystkich, którzy czekali na randkę z Niallem, ale Maja aka Acacia woli uczyć się historii :*
Ok, jestem chora i wydmuchałam 80129128012 chusteczek, więc czemu by nie napisać?
_________________________________________________________________________________

*Zo*
   Siedzimy sobie z Nick... Niallem przepraszam i wcinamy jajecznicę. OMG, ile on może zjeść? Żarł już sobie tak może ósmy talerz. W końcu zaczęłam się z niego głupio śmiać. Wzruszył tylko ramionami i wrócił do wpieprzania śniadania.
W tym momencie w sali pojawiła się moja kochana siostrzyczka. Spojrzała na mnie z przymrużonymi oczami, wystawiła język po czym posłała słodki uśmiech do Niallera. Nałożyła sobie jakąś sałatkę na talerz i usiadła obok blondyna.

-Cześć!- ponownie rzuciła jeden z tych swoich uśmieszków (bynajmniej nie do mnie).- Widzę, że się tu dobrze beze mnie bawicie.

-Żebyś wiedziała, poza tym on mnie pozna z Zaynem- pisnęłam, po czym poczułam na sobie spojrzenia innych gości hotelowych.

-Wczoraj ich nienawidziłaś- stwierdziła, ciągle patrząc na Niallera.

-Nie powiedziałam, że ich lubię. Zayn ma tylko fajne tatuaże- odrzekłam, gapiąc się w pusty już talerz. Nie miałam ochoty się przyznawać, że wczorajsza piosenka :"One way or another" serio mi się spodobała.

-Ehm, nadal tu jestem- krzyknął Niall, unikając wzroku Aci.

-Nie chciałam być niemiła, to po prostu nie mój typ- uśmiechnęłam się.
Wstał, wyszedł i wrócił z kolejnym talerzem jajecznicy.

-Mam dla was niespodziankę! Może Zo się nie ucieszy, ale mam nadzieję, że ty tak- powiedział, po czym wyjął z kieszeni jakieś dwie pomiętolone kartki.- Potem możemy iść do kina albo gdzieś... Oczywiście jak chcesz- powiedział do Acaci a ja myślałam, że rzygnę.

-O Boże! Bilety na koncert?! Wejściówki za kulisy?!Jasne, że potem gdzieś z Tobą pójdę! Jesteś super- powiedziała, wtulając się w niego.
Zaczęło mi się zbierać, serio. Mam iść na koncert ta? Okej. Ten Zayn nie wydawał się taki zły, pewnie się z nim dogadam. Ale po co te niepotrzebne czułości? Miłość jest głupia.

-Idę już do pokoju- odparłam, wstając z krzesła.

-Jasne, jakby co, mieszkam w 788. Chłopcy powinni być za kilka godzin, więc jeżeli chodzi o Zayna, to wiesz- powiedział Niall. Wzniosłam oczy do nieba.

-Aci, radzę Ci się pospieszyć, miałyśmy iść na te zakupy- pogoniłam ją.

-Okeeej- odpowiedziała, kompletnie mnie ignorując. Patrzała się na tego Nialla jak w obrazek.
Wyszłam. Nie miałam ochoty ich oglądać. jak nie przyjdzie, to na zakupy pójdę sama. O Jezu, czy ja poznam Malika? Dobra Zo ogarnij myśli. To jest jakaś tam supergwiazda.

Weszłam do pokoju i wrzuciłam do torby portfel. Już miałam wychodzić, kiedy przyjrzałam się sobie w lustrze- to ponownie był błąd. Jakby nie ja. Teraz było bardziej widać, że jestem podobna do Acaci. Nawet nie wiedziałam, że kiedyś takie coś na siebie włożę. No dobra, nie wyglądałam "najgorzej". Co się ze mną dzieje przez te wakacje? Zaczęło mi się 1D podobać a nawet TAKIE ciuchy. Jezu, ja chyba do reszty zwariowałam. Pierwszy raz w życiu wyglądałam jak nastolatka O,o
Przy wyjściu z hotelu złapała mnie zdyszana Aci.

-Czekaj, idę z tobą- powiedziała głęboko oddychając.

-Pobiegałaś sobie trochę- stwierdziłam.
Zignorowała moją uwagę.

-Jezu, wyglądasz jak... Nie ty- powiedziała, oglądając mnie od stóp do głów.

-Chyba zapomniałaś, ale zgubiłam walizkę- uśmiechnęłam się z ironią.- Ale jakoś mi się podoba.

-Czy nasza Zo zaczyna być człowiekiem?- zapytała, po czym wybuchnęła śmiechem. Próbowałam zachować powagę, ale też zaczęłam się śmiać.

UWAGA, UWAGA: I TAK OTO DWIE IDIOTKI, KTÓRE DOPIERO CO POZNAŁY NAJPOPULARNIEJSZY ZESPÓŁ OSTATNICH MIESIĘCY, A JEDNA NAWET CHYBA PRZESZŁA METAMORFOZĘ Z METALA NA KOGOŚ NORMALNEGO, A TA DRUGA UMÓWIŁA SIĘ Z NIALLEM HORANEM, SZŁY SOBIE PRZEZ SŁONECZNĄ IRLANDIĘ ŚMIEJĄC SIĘ.

O tak, to drugi dzień, a trochę się wydarzyło.

-Patrz tu- zatrzymałam się przy jakiejś wystawie, pokazując palcem poszarpane, krótkie szorty na manekinie.
-Niezłe. Idziesz przymierzyć? Tu jest wyprzedaż!- odrzekła Aci.

-Okej!- pisnęłam. Weszłyśmy do sklepu i od razu wzięłam swój rozmiar, po czym poszłam do przymierzalni.- Idealne!- szepnęłam sama do siebie, oglądając się w lustrze. Dziwne, że jeszcze wczoraj byłam gotowa się wcisnąć w te ciężkie glany. Chyba lubię metamorfozy o,o

***
Chyba pół dnia łaziłyśmy po sklepach jak jakieś upośledzone. O czwartej, całe załadowane torbami, wróciłyśmy do pokoju.

-Idziemy do chłopaków?- zapytała Aci- przyznaj się, lubisz Malika.

-Kogo?- byłam zdezorientowana przez cały dzień łażenia.

-Zayna!

-Ma fajne tatuaże- przyznałam.- Spoko, tylko się przebiorę.
Założyłam bejsbolówę, czapkę z daszkiem i szorty. Ukradłam Acaci maskarę i kredkę do oczu, lekko się pomalowałam i po cichu odłożyłam do jej kosmetyczki Czułam się jak terrorysta. Huehuehuehue.

-Jestem gotowa- powiedziałam, nasuwając daszek na czoło.

-Ja w sumie też.- powiedziała, wychodząc z łazienki. Jej wygląd mnie nie zdziwił, w końcu zawsze tak się ubierała. Za to ona zaczęła oczywiście że OMG, tam będzie reszta chłopaków. Wyszłyśmy z pokoju. Dzieliło nas tylko kilkanaście drzwi. Drżącymi rękami zapukałam, a Aci jak zwykle była wyluzowana.

-Wy musicie być tymi bliźniaczkami- powiedział chłopak, który nam otworzył. Miał jakoś dziwnie zielone oczy i od razu rozpoznałam go z teledysku- ten gościu z nieogarniętymi lokami.- Nie jesteście podobne.
Serio? Nie wiedziałam!- chciałam krzyknąć, ale postanowiłam być miła.

-O Bożebożeboże, HARRY STYLES!- wrzasnęła Aci, w ogóle bez umiaru. Jezu, ale siara.

-To ja- uśmiechnął się.- Chodźcie.

Weszłyśmy do pokoju. No dobra, muszę to powiedzieć- był tam cholerny burdel! Nie jak u gwiazd! Wszędzie walały się jakieś pasiaste bluzki i opakowania po ciastkach.

-Cześć!- powiedział jakiś koleś w czerwonych rurkach. W ręce miał marchewkę- Jestem Lou. Niall dużo nam o was opowiadał, a w szczególności o...- spojrzał na moją siostrę.

-Jestem Acacia, możecie mówić Aci- powiedziała entuzjastycznie, w ogóle się nie krępowała.

-Liam- powiedział jakiś menel (no dobra, może złe skojarzenie) gapiący się w ekran komórki.

-Stary, znowu piszesz z tą Danielle?- zapytał... O BOŻE ZAYN! I TE TATUAŻE! I MIAŁ TĄ CZAPKĘ! JEZU ALE ON SEXI!- Aaa, tak. Jestem Zayn- podał mi rękę, a ja myślałam sobie że zemdleję. I się tak uśmiechnął.

-Zo- wybełkotałam, gapiąc się na Zayna.

-To ta, co się o Ciebie pytała- powiedział Niall.

-Chciałbyś!- odrzekłam- po prostu ma fajne tatuaże. Ten tekst mi się nigdy nie znudzi.- Widzę, że lubisz Lakersów- dodałam, patrząc na jego bluzkę z logiem drużyny- kocham ich!
Zawsze spoko, żeby odciągnąć się od tematu jego osoby.

-Ja też!- powiedział, przeczesując grzywkę.- Najbardziej Bryanta. Wiesz, że podobno będzie na naszym jutrzejszym koncercie?

-No coś ty? Muszę wziąć od niego autograf.

-To w końcu idziesz?- wciął się Niall, wcinający kanapkę- Nie wiedziałem, że nas lubisz.
Jezujezujezu, czy on musiał przy Zaynie?

-A ja nie wiedziałam, że można tyle jeść i nadal nie mieć nadwagi- odrzekłam, wpędzając pozostałych w dziki śmiech. I dobrze mu tak, pomyślałam.

-To co, może gdzieś pójdziemy? Nie da się wytrzymać w takim burdelu- powiedział menel-Liam (skończ z tymi skojarzeniami!).

-Jestem głodny, chodźcie na obiad- odrzekł Niall, nadal jedząc kanapkę. Ta, jest głodny a równocześnie je.

-Okej- odparliśmy.

Oczywiście każdy chciał jechać windą, więc cała nasza siódemka wepchnęła się do jednej. Zayn stał przodem do mnie, a ja się głupio na niego gapiłam. On się tylko uśmiechnął. Boże, ten uśmiech.
Jakimś cudem nam się udało dojechać do jadalni.
Wzięłam sobie jakiś ryż z kurczakiem i zajęłam miejsce. Wszyscy jeszcze buszowali przy bufecie, więc siedziałam sama skubiąc kurczaka. No i nagle oczywiście dosiadł się Zayn. JEZU ACI, NIALL NIEWAŻNE KTO PRZYJDŹ!

-Chyba mamy dużo wspólnego- zauważył, wcinając frytki- Też lubisz Beatelsów?

-Kocham ich, chociaż ostatnio więcej słucham One Direction- powiedziałam głupio. Przeniosłam na niego wzrok i jak zwykle się uśmiechał, więc zaczęłam gapić się na moje danie.

-Na szczęście nie naskoczyłaś na nas jak twoja bliźniaczka- mruknął. Zaśmiałam się.

-Jesteś pierwszą osobą, która zauważyła, że jesteśmy bliźniaczkami!- powiedziałam zdziwiona.

Chciał coś powiedzieć, ale dosiadła się Aci.

-Chyba nie przeszkadzam?- zapytała.
Owszem, przeszkadzasz, chciałam powiedzieć. Ale się powstrzymałam.

-Nie- powiedział Zayn obojętnie. Miał taki fajny akcent.

-O Boże, zapomniałam, ty jesteś Zayn Malik aaa!- wrzasnęła- wiem o tobie więcej niż ty sam. Kochasz rysować, ulubiony kolor to niebieski, nie lubisz swoich ust, masz małe znamię koło wargi, jak miałeś 6 lat, wyrzuciłeś telewizor przez okno...

-Ahaha, stary, serio?- dołączył Harry.- Telewizor?

-Jaki telewizor?- zapytał Niall, siadając obok Acaci.

-Czy ktoś tu mówi o telewizorach?- Liam usiadł naprzeciwko mnie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz