środa, 6 marca 2013

Chapter Ten

Nawet nie czekał, aż coś powiem, tylko odłożył gitarę i złączył swoje wargi z moimi. Chciałam przestać, ja chyba kocham Zayna... Ale całował tak, że zwalało z nóg. Ten pocałunek był o niebo lepszy od wszystkich które przebyłam z Malikiem. Nie odwzajemniłam pocałunku ale też się nie odsunęłam. Chyba zauważył, że jestem trochę przerażona więc odsunął się ode mnie i położył mi rękę na policzku.
-Zapomniałbym... Tak jakoś wyszło, że... Ja Cię chyba kocham- wypalił, gapiąc się gdzieś w niebo.- Wiem, że nie mam u Ciebie szans, bo ty kochasz swojego chłopaka. Chciałem, żebyś... Wiedziała.
Złączyłam jego rękę ze swoją i splotłam nasze palce. Od razu przypomniałam sobie to, że przez Zayna Lou mógł umrzeć. Na jego skroni została drobna blizna. Zayn czy Lou?
Teraz to ja go pocałowałam. Czułam, jak uśmiecha się przez pocałunek.

-O Boże.

-Zayn? To nie tak- wyjęczałam, momentalnie odrywając się od Lou.

-A mi się wydaje, że właśnie tak!- podniósł głos, po czym podszedł do Louisa. Od razu przyjął postawę obronną a ja pomyślałam, że znowu się zaczną bić. Zamiast tego złapał Louisa za ramiona i zobaczyłam, jak płacze.

-Słuchaj stary, po pierwsze, przepraszam. Jestem kompletnym debilem, ale czego się nie robi dla miłości? Po drugie- tak się składa, że trafiła ci się kobieta idealna. Masz o nią dbać i ją chronić, jasne? Nie pozwól, żeby coś jej się stało.
Nie wytrzymałam i po prostu stamtąd wybiegłam. Nie wiedziałam nawet, w którą stronę do hotelu, ale chciałam na zawsze wymazać tych dwóch z pamięci. Biegłam szybko, ale nie słyszałam za sobą żadnych kroków, więc na chwilę się zatrzymałam, łapiąc powietrze.
Jezu, chcę moje glany i czarne ciuchy. Mogłam nie jechać do Irlandii. Jeżeli ktoś mnie się zapyta, jak było na wakacjach, pewnie odpowiem: 'A, zajebiście normalnie, mam dwóch facetów za których Directioners by mnie zabiły, żeby tylko być na moim miejscu. Nawet jeden mało co nie kopnął w kalendarz. O tak, najlepsze wakacje w moim życiu'
Na szczęście znalazłam drogę powrotną, wracałam piechotą jakieś pół godziny. Próbowałam tylko ogarnąć mój mózg który przypominał mi o Zaynie i Lou.

*Aci*
Zaczęłam się trochę martwić, bo obaj chłopcy wrócili sami i powiedzieli tylko, że Zoey poszła sama. Siedziałam sobie w pokoju, aż nagle do pokoju wparował Nialler jakby był u siebie. Usiadł obok mnie na  łóżku.

-Wyciągnąłem od nich tyle, że nasza Zo ma chyba nowego chłopaka. Albo nawet dwóch.
Westchnęłam głęboko odchylając głowę do tyłu.

-Wiesz, że został nam tylko tydzień?- zapytałam, chociaż na pewno wiedział.

-Wiem- odparł, po czym ton jego głosu zmienił się na bardzo poważny i zakłopotany- Przedtem muszę Ci coś chyba powiedzieć, Ac.
To zabrzmiało strasznie, bo widziałam, jak on się na mnie patrzy. Ale ja miałam chłopaka. I nie zamierzałam go zmieniać jak Zo.

-Ja już chyba pójdę- odrzekłam. Doszłam do drzwi ale on złapał mnie za nadgarstek. Próbowałam się wyrwać, ale był facetem i chyba 2 razy silniejszym ode mnie. - Jezu Niall, przestań! Ja Ciebie nie...- pochylił się. I mnie pocałował. Zanim zdążyłam się cudem oderwać usłyszałam jakieś kroki i kątem oka zobaczyłam Harry'ego.

*Nialler*

-Ał!- wrzasnąłem, kiedy dostałem od Aci w twarz.

-Soz, ale przecież wiesz, że kocham Hazzę- odparła obojętnym tonem, nawet na mnie nie patrząc. Nie miała pojęcia, jak to zabolało...
Poszła do chłopaków, a ja zacząłem płakać. Wiem, że chłopaki nie płaczą. Ale najwyraźniej jestem inny. Oparłem się o ścianę ocierając łzy.

*Hazza*

-Idź stąd, nie chcę Cię widzieć- powiedziałem lodowatym tonem do mojej- chyba już byłej- dziewczyny.

-Ale Hazzuś, co ja zrobiłam?-zapytała. Była chyba bliska płaczu.

-Jak wolisz Nialla to mogłaś od razu ze mną zerwać- odpowiedziałem, ukrywając przed nią wszystkie emocje, jakie w sobie skrywałem.

-To nie tak!- krzyknęła- To on! Nie ja!- zacząłem popychać ją w stronę drzwi, a w końcu je za nią zamknąłem.

***
*Zo*
Dla mnie jak i Acaci była to nieprzespana noc. Obydwie byłyśmy chyba w jednym dołku- chłopak przyłapał nas na pocałunku z innym. Różniło nas to, że Aci wiedziała, co zrobić- wrócić do Hazzy, a ja?  Miałam mętlik w głowie i najchętniej bym sobie umarła.
Tak też postanowiłam. No dobra niezupełnie, postanowiłam odciąć się od tego wszystkiego. Aci jeszcze spała, a ja zaczęłam się pakować. Kiedy skończyłam wyciągnęłam jakąś karteczkę i szybko napisałam:

Przepraszam. Kocham was wszystkich. Hazza, masz wybaczyć mojej siostrzyczce, ty Niall się opamiętaj, Liam przypilnuj tych wariatów. Zayn, Lou, nie wiem, co wam przekazać żebyście zapamiętali mnie jako w miarę normalną. Nie mogę kochać was obu, a tak chyba jest. Chcę zacząć od nowa.
                                                                                                                        Wasza Zoey

***




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz