*Lou*
Siedzę przy Zo już jakieś dwa tygodnie. Zayn uciekł...tak tak po prostu napisał jakąś gównianą kartkę, że przeprasza i jedzie wszystko przemyśleć.
-Kocham Cię, Zoey- powiedziałem, trzymając jej nieruchomą rękę. Poczułem, jak drgnęła. Serio, Zo się poruszyła. Po chwili zaczęła powoli otwierać oczy.
-Gdzie ja jestem... Boże... O ty jesteś ten Luke czy jak mu tam z One Domestos, taa?- zapytała, wyrywając swoją rękę z uścisku.
-Zo! Ty... żyjesz!
-Jasne, że żyję, ty palancie! Nie chce mi się gadać z jakąś tam gwiazdką, więc albo łaskawie zawołasz Aci, albo skopię Ci tyłek.
Ciekawe, o co jej chodziło. Eh, pewnie ten stres po przebudzeniu. Wyszedłem na korytarz i zawołałem do lekarza, że Zoey się obudziła, a ten szybko wpadł do sali.
-Zoey Clark?- zapytał lekarz- Dobrze, że się pani obu...
-Niech pan mi powie, gdzie ja jestem, co ON tu robi, dlaczego mam na sobie jakieś dziwne ciuchy, ...
-Miała pani wypadek, spokojnie... Nie zna pani tego mężczyzny?
-Nie.
-Zo, co ty gadasz?- wtrąciłem.
-To może być przypadek utraty pamięci powypadkowej- odpowiedział lekarz spokojnie.- Proszę powiedzieć, co pani pamięta sprzed wypadku.
- E... Y... No chyba... Jak wsiadałyśmy do samolotu...- jąkała się.
-Nie! Zo! Ty! Mnie! Pamiętasz!- krzyknąłem.
-Spadaj, nie znam Cię!
-Proszę wyjść, drażni pan pacjentkę- nakazał lekarz.
-Ale...
-Już- powiedział i wywalił mnie za drzwi.
-Co jest?- zapytała Aci.
-Zoey... Ona... Mnie nie pamięta - rozpłakałem się...TAK JA LOUIS TOMLINSON SIĘ ROZPŁAKAŁEM.
*Zo*
-A więc po tym, jak wsiadła pani do samolotu, film się urwał?
-Tak... Czy ja... Znam tego gościa?
-Codziennie siedział przy pani łóżku, podobno jest pani chłopakiem- odpowiedział.
Chłopakiem? Boże. Jakie ja błędy popełniłam w tej cholernej Irlandii? Jeszcze niech mi powiedzą, że przestałam być metalem, to się uśmieję... Nie znam jego a on mi z tekstem że mnie kocha, boże... Dobra, jest z Łan Domestos, to wiem na pewno. Ale oni mnie chcą w coś wrobić. Chociaż... Nie był najgorszy... DOBRA ZO BOŻE OGAR.
-To nieprawda!- krzyknęłam nagle.
-Może pani tego nie pamiętać. Jeżeli pani chce, niech pani porozmawia z panem Louisem, może to przywróci pani trochę pamięci... Lecę do pacjenta, myślę, że niedługo będzie można panią wypisać.
-Tak... Niech wejdzie... Z moją siostrą.
Doktor skinął głową i wyszedł. Po chwili wparowała Acacia a za nią ten... Jak mu tam. Zapłakany cały.
-Zo!- krzyknęła moja siostrzyczka po czym mnie przytuliła.
-Aci? Możesz mi powiedzieć co ja tu...
W tej chwili wbiegł jakiś gość... Ej on też był z Łan Disrekszyn... Nie no normalnie leżę se i patrzę, jak on całuje Acacię.
-Sporo mnie chyba ominęło- uśmiechnęłam się głupio.
-O co jej chodzi?- zapytał ten kochaś Aci.
-Nasza Zo nic nie pamięta, od momentu wakacji- powiedział ten-tamten, miał łzy w oczach.
-Sorry... Chciałabym Cię pamiętać ale...- powiedziałam.
-Dobra, to tak w skrócie, Lou zostawiamy Was, a ty jej opowiedz- powiedziała Ac i razem z tym... jej... no oni wyszli.
-Louis, tak?- zapytałam, starając się udawać chociaż, że coś wiem. Uśmiechnął się smutno.
-To ja.
-Możesz mi powiedzieć... Jak to się stało?!
-Wpadłaś pod samochód, Zo. Ale zaczynając od początku... Nialler pomylił walizkę z walizką twojej siostry, zaprzyjaźnili się i w ogóle. Od początku jarał Cię taki jeden Zayn. W sumie to... Zostaliście parą już kolejnego dnia... A ja się w Tobie podkochiwa...
-Zaraz, zaraz. Chłopcy to nie jest coś dla mnie, a już na pewno nie z Łan Domestos.
-Łan coo?
-Mhm.
-Dobra, nieważne. Źle wam się układało. Byłaś moją przyjaciółką- zaczęłam modlić się,żeby na tym skończył- a potem dziewczyną. -cholera - Chyba... Pobiliśmy się z Zaynem o Ciebie i zapadłem w śpiączkę, jak mnie wypisali to poszliśmy na piknik, zagrałem ci "I would" na gitarze no i... Tak jakby się pocałowaliśmy, Zayn nas zobaczył, uciekłaś, wprowadziliśmy się do domu obok Was, uciekłaś jak mnie zobaczyłaś, dogoniłem Cię, no i jakoś tak zostaliśmy parą?- powiedział strasznie szybko.
-Ahm... Czy wy mnie chcecie w coś wrobić?
-Nie, Zoey.
W ty momencie łza spłynęła mu po policzku. Zrobiło mi się go trochę szkoda, bo to brzmiało tak wiarygodnie i...
Otarłam mu łzę i spojrzałam w oczy.
-Ten wypadek...
-Zayn był wściekły, że z tobą kręcę. Robił wszystko, żebyś do niego wróciła... Poprosił moją byłą,żeby coś Ci nagadała, że Cię zdradzam. Dałaś mi z liścia, wybiegłaś i wpadłaś pod samochód... To moja wina, Zoey.
-Naprawdę chciałabym Ci wierzyć...
-ZO! Ja wiem o tobie wszystko... Kochasz marchewki, tak jak ja, zawsze chciałaś zrobić karierę muzyczną, nienawidzisz jak ktoś mówi do Ciebie 'Zoey' i pozwalasz na to tylko mi. Nie możesz zasnąć bez kubka herbaty... może to dlatego gadasz przez sen? I utrzymuję te wszystkie rozmowy dla siebie, bo to wszystko ma dla mnie sens... Ciągle próbujesz wcisnąć się w swoje dżinsy... Ale dla mnie jesteś wyjątkowa.
Nachylił się nade mną i mnie pocałował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz