Siedzę sobie na ręczniku w kostiumie kąpielowym, a tu nagle telefon dzwoni. Pewnie Aci... Albo któryś z chłopców. Wyciągam telefon z torebki i odczytuję na wyświetlaczu: Zayn. Czego on chce? Nie za bardzo mi już zepsuł życie?
-Czego- mruknęłam obojętnie
-Gdzie ty jesteś? Zo? Tęsknię za tobą i nawet rzuciłem palenie!- krzyknął. Dobrze że nie widział jak przewracam oczami.
-Zayn, nie ma nas.- powiedziałam, po czym zobaczyłam jak zbliża się Lou.
-Co ty gadasz skarbie? Jesteś z Louisem tak?- zdenerwował się.
-Nie powinno Cię obchodzić gdzie jestem i z kim jestem. Nie jestem twoją własnością Zayn...nie byłam, nie jestem i nigdy nią będę.
Po tych słowach odłożyłam słuchawkę i uśmiechnęłam się do Tomlisona. Odpowiedział mi poważnym spojrzeniem.
-Ty nawet z nim nie zerwałaś, Zoey. Nie powinniśmy...
-Ja nic do niego nie czuję- powiedziałam zgodnie z prawdą, pocałowałam chłopaka w nos i położyłam się na ręczniku. Mój odpoczynek nie trwał długo, bo poczułam, że ktoś mnie podnosi i idzie w stronę jeziora.
-Lou nie! Nie przestań!- krzyknęłam, ale i tak wrzucił mnie do wody.-Zemszczę się kotku. - powiedziałam z głosem jak jakiś psychopata. I pociągnęłam go do wody.
*Aci*
Do pokoju wbiegł wkurzony Zayn.
-GDZIE ONA JEST?
-Stary, to już nie twoja sprawa.- odrzekł Hazzuś.
Malik chciał go uderzyć, ale popchnęłam go. Wywalił się na dywan, przeklnął pod nosem, wstał i wybiegł z domu. Przy drzwiach usłyszałam, jak krzyczy:
-Znajdę ją! Choćbym miał szukać całe życie!
-Hazza kochanie, czy on nie potrzebuje jakiejś terapii?- zapytałam z udawaną troską w głosie.
-Z całą pewnością- odparł całując mnie w czoło.
***
*Lou*
Po godzinie wróciliśmy mokrzy do domu.
-Pójdę już spać- powiedziała Zo, ziewając.
Skinąłem głową.
-Dobranoc!
Weszła do swojego pokoju. Przez chwilę gapiłem się na klamkę. A co, jeżeli ona nadal kocha Zayna? Nie, to chyba niemożliwe... A może jednak?.. Nie, Tommo, ogarnij się.
Wyciągnąłem z lodówki sok jabłkowy i usiadłem na kanapie. Zacząłem przerzucać kanały na telewizorze... Ta, wszyscy gadali tylko o Zo i mnie... ZARAZ MEDIA WIEDZĄ O ZO I MNIE.
Na ekranie pojawiła się jakaś dziennikarka pod naszym domem. Zaczęła pukać do drzwi, a ja modliłem się, żeby Zayn nie otworzył. Oczywiście modlitwy nie zostały wysłuchane i w drzwiach pokazał się zdenerwowany Malik.
-Czy to prawda, że Louis spotyka się z Zoey Clark?- rzuciła dziennikarka. Zayn podniósł jedną brew, po czym uśmiechnął się do kamery i spokojnie odpowiedział:
-Nie. Ja jestem jej chłopakiem.
Od razu wyłączyłem telewizor. Super, najpierw mnie pobił i mogłem tego nie przeżyć. Teraz kłamie w mediach na mój temat. Brakuje tego żeby przyjechał tu na tęczowym skuterku i zaczął tańczyć makarenę w stroju dziobaka. Dobra, zły pomysł.
Wszedłem do pokoju, wziąłem prysznic i położyłem się obok Zo. Nie mogłem się napatrzeć na to, jak słodko spała. Jak anioł jakiś.
-Lou?- usłyszałem jej zaspany głos.
-Ćśśś... Śpij dobrze- pocałowałem ją. Zamknęła oczy.
Też zasnąłem.
*Zayn*
-Do czego ty zmierzasz, stary?- zapytał TJ, przeglądając fotografie.
-Nie domyślasz się? Pokażesz to Zo, ona pomyśli, że ten debil ją zdradza i wróci do mnie- uśmiechnąłem się podle.
-Hmm... A co, jeżeli on jej powie, że to jest jego była? Chyba mu uwierzy.
-Luz. Zadzwoniłem do niej. Jest taka wkurzona, że z nią zerwał, że nakłamie Zo, że są parą- zaśmiałem się jak jakiś psychol.
Mój plan był chyba najlepszym planem jaki kiedykolwiek wymyśliłem. To proste: TJ pokaże zdjęcia, na których Lou całuje się ze swoją byłą naszej Zo, twierdząc że ją zdradza. Całą wersję potwierdzi ta eks-laska Louisa. I Zoey wróci do mnie.
-Nie no, piona bracie!- przybiłem z nim piątkę.
Po tych słowach odłożyłam słuchawkę i uśmiechnęłam się do Tomlisona. Odpowiedział mi poważnym spojrzeniem.
-Ty nawet z nim nie zerwałaś, Zoey. Nie powinniśmy...
-Ja nic do niego nie czuję- powiedziałam zgodnie z prawdą, pocałowałam chłopaka w nos i położyłam się na ręczniku. Mój odpoczynek nie trwał długo, bo poczułam, że ktoś mnie podnosi i idzie w stronę jeziora.
-Lou nie! Nie przestań!- krzyknęłam, ale i tak wrzucił mnie do wody.-Zemszczę się kotku. - powiedziałam z głosem jak jakiś psychopata. I pociągnęłam go do wody.
*Aci*
Do pokoju wbiegł wkurzony Zayn.
-GDZIE ONA JEST?
-Stary, to już nie twoja sprawa.- odrzekł Hazzuś.
Malik chciał go uderzyć, ale popchnęłam go. Wywalił się na dywan, przeklnął pod nosem, wstał i wybiegł z domu. Przy drzwiach usłyszałam, jak krzyczy:
-Znajdę ją! Choćbym miał szukać całe życie!
-Hazza kochanie, czy on nie potrzebuje jakiejś terapii?- zapytałam z udawaną troską w głosie.
-Z całą pewnością- odparł całując mnie w czoło.
***
*Lou*
Po godzinie wróciliśmy mokrzy do domu.
-Pójdę już spać- powiedziała Zo, ziewając.
Skinąłem głową.
-Dobranoc!
Weszła do swojego pokoju. Przez chwilę gapiłem się na klamkę. A co, jeżeli ona nadal kocha Zayna? Nie, to chyba niemożliwe... A może jednak?.. Nie, Tommo, ogarnij się.
Wyciągnąłem z lodówki sok jabłkowy i usiadłem na kanapie. Zacząłem przerzucać kanały na telewizorze... Ta, wszyscy gadali tylko o Zo i mnie... ZARAZ MEDIA WIEDZĄ O ZO I MNIE.
Na ekranie pojawiła się jakaś dziennikarka pod naszym domem. Zaczęła pukać do drzwi, a ja modliłem się, żeby Zayn nie otworzył. Oczywiście modlitwy nie zostały wysłuchane i w drzwiach pokazał się zdenerwowany Malik.
-Czy to prawda, że Louis spotyka się z Zoey Clark?- rzuciła dziennikarka. Zayn podniósł jedną brew, po czym uśmiechnął się do kamery i spokojnie odpowiedział:
-Nie. Ja jestem jej chłopakiem.
Od razu wyłączyłem telewizor. Super, najpierw mnie pobił i mogłem tego nie przeżyć. Teraz kłamie w mediach na mój temat. Brakuje tego żeby przyjechał tu na tęczowym skuterku i zaczął tańczyć makarenę w stroju dziobaka. Dobra, zły pomysł.
Wszedłem do pokoju, wziąłem prysznic i położyłem się obok Zo. Nie mogłem się napatrzeć na to, jak słodko spała. Jak anioł jakiś.
-Lou?- usłyszałem jej zaspany głos.
-Ćśśś... Śpij dobrze- pocałowałem ją. Zamknęła oczy.
Też zasnąłem.
*Zayn*
-Do czego ty zmierzasz, stary?- zapytał TJ, przeglądając fotografie.
-Nie domyślasz się? Pokażesz to Zo, ona pomyśli, że ten debil ją zdradza i wróci do mnie- uśmiechnąłem się podle.
-Hmm... A co, jeżeli on jej powie, że to jest jego była? Chyba mu uwierzy.
-Luz. Zadzwoniłem do niej. Jest taka wkurzona, że z nią zerwał, że nakłamie Zo, że są parą- zaśmiałem się jak jakiś psychol.
Mój plan był chyba najlepszym planem jaki kiedykolwiek wymyśliłem. To proste: TJ pokaże zdjęcia, na których Lou całuje się ze swoją byłą naszej Zo, twierdząc że ją zdradza. Całą wersję potwierdzi ta eks-laska Louisa. I Zoey wróci do mnie.
-Nie no, piona bracie!- przybiłem z nim piątkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz