poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Chapter Nineteen

*Aci*
Szukam Harry'ego już od 5 minut  zniknął gdzieś.Postanowiłam sprawdzić na zewnątrz wychodzę i co widzę:


nie, nie niemożliwe to nie może być on...przecież widzę wyraźnie! Harry ją przytula i się całują...nie,nie.
"Wiesz jakie to uczucie gdy nagle wali Ci się cały świat?"
Dalej tam stałam czułam łzy napływające do oczu...nie, nie miałam ochoty na nich patrzeć więc cicho zawróciłam i uciekłam do domu. Na razie nie będę nic mówić Zo jej stan i tak jeszcze nie jest do końca stabilny...
***
Siedzę sobie na oknie z kawą w ręku i podziwiam panoramę Londynu zapracowani ludzie biegają od miejsca do miejsca potrącając się nawzajem. Nic dziwnego przecież dopiero 4:00 PM 
*Harry*
Wszedłem sobie do szpitalnego pokoju Zoey
- Heej, widzieliście gdzieś Aci?
- Nie. - odpowiedzieli chórem.
Ehh...trudno zadzwonię do niej.
- To ja już będę się zbierał. Pa Zoey
*Acacia*
Nie, nie mogę mu wybaczyć. To było widać. On odwzajemnił ten pocałunek a może on sam go zaczął? 
Zobaczyłam przed oknem czarnego Range Rovera
Nie no suuuper Styles przyjechał do domu. Zamiast iść do siebie przeszedł na drugą stronę ulicy weźcie mi powiedzcie, że jeszcze do mnie idzie.. Dzwonek do drzwi, a co mi tam niech sobie trochę pocierpi. Nawet nie drgnęłam, zadzwonił jeszcze raz. Aż w końcu odszedł od drzwi i spojrzał w moje okno. Cholera! Zobaczył mnie. 
-Acacia OTWÓRZ MI ! - zaczął się wydzierać debil jeden
- ZAMKNIJ SIĘ! - odkrzyknęłam po czym zeszłam na dół otworzyć mu drzwi.
-Czego chcesz?                                                                                            
-Co ty taka nie miła? 
- Mam swoje powody. Poczekaj tu na mnie.
Poszłam do swojego pokoju wzięłam tę bluzę Harry'ego, którą kupiliśmy sobie razem, on ma moją damską ja jego męską. Mieliśmy oddać je sobie jak już nasze drogi się rozejdą. Wziąwszy bluzę, zeszłam na dół.
-Proszę oddaję...to koniec Harry- wcisnęłam mu bluzę w rękę.
- I nie pytaj dlaczego, bo ty dobrze wiesz...dlaczego..a teraz powinieneś już pójść.- powiedziałam łamiącym się głosem
-Ale..ale - próbował coś z siebie wydusić..widziałam, że jest mu ciężko
-Nie ma żadnego ale...Cześć Harry. - powiedziałam, zamknęłam drzwi i pobiegłam do swojego pokoju.
Spojrzałam w okno...dalej tam stał..widziałam, że płakał. Zaczął padać deszcz, a on nic sobie z tego nie robił stał dalej i wpatrywał się w okno. Po godzinie zrezygnował i poszedł... Jest mi ciężko cholernie ciężko...kocham go..ale nie potrafiłabym być z nim dalej w związku..nie potrafiłabym mu zaufać.
Dalej siedziałam w tym oknie i wyłam...nagle przyjechał Louis z resztą zespołu oraz z Dan i Agnes.
*Louis*
Przyjechaliśmy do domu gdzieś tak o 6:00 PM. Cicho jak by nikogo nie było...ale powinien być Hazz, bo jego samochód stoi na podjeździe. Może najlepiej będzie jak pójdę sprawdzić. Idę na górę do pokoju Harry'ego a tam co? Zastaje go takiego:
-Boże! Harry co Ci się stało? - nie powiedział nic tylko rzucił we mnie bluzą i opadł twarzą na poduszkę.
Wiedziałem co znaczy ta bluza opowiadał mi o tym to znaczy, że ona z nim zerwała? Jak?Co?Dlaczego?
-Spieprzyłem wszystko, rozumiesz? To moja wina.. - zaczął krzyczeć spod poduszki. 
-Hazz najpierw się uspokój. - przytuliłem go
-Louis jak ja mam być spokojny? Ja ją kocham... - wymamrotał
*Acacia*
Leżałam na łóżku myśląc co dalej ze mną będzie u Harry'ego było ciemno...skąd wiem? Jego okno jest naprzeciwko mojego. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dzwonek no drzwi. Schodziłam otworzyć to była Danielle. 
-Nie wytrzymałam wybuchnęłam płaczem i przytuliłam się do przyjaciółki.
-Spokojnie wiem wszystko.. - powiedziała
-Ch..chodź może na górę...co?- zaproponowałam
-Jasne. 
                               ***
-Dan...on się całował z tą modelką Emily Ostilly czy jak ona tam...
- Boże...tego nie powiedział....mówił tylko, że już nie jesteście razem i, że wszystko spieprzył mówił to Louisowi..
-Dan.. ccc..co on teraz roobi? - wyrwałam
-Zamknął się w pokoju i hmm...cierpi, bo dalej Cię kocha?
-Jeśli tym chcesz na mnie wywrzeć współczucie to Ci się nie uda...
-Nie, skąd Ci to przyszło do głowy?
-Ja też go kocham...bardzo ale nie potrafiłabym mu znów zaufać...
-Może najpierw spróbuj z nim porozmawiać.
-Spróbuję.
-Oh dochodzi 10 PM wybacz będę się zbierać. 
-Dobranoc Danielle
-Dobranoc Acacia..Będzie dobrze
Ehh... no  nic raz się żyję. Wzięłam telefon, wybrałam ``Hazzuś ♥``
-Halo? - usłyszałam jego przybity głos. 
-H..Harry?
-Acacia..
-Chciałabym z Tobą porozmawiać mogę wpaść? 
-U mnie na dole chłopaki grają na Xbox'ie. Może ja do Ciebie wpadnę?
-Okej. Jak wolisz.
Teraz najtrudniejsze rozmowa z Harry'm... Myślałam..
Gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz