niedziela, 21 kwietnia 2013

Chapter Twenty One

~Muzyka~
*kilka wieków, a właściwie dni później, wrzesień, okolice Londynu*

No i super, znowu ta żałosna szkoła. 3 liceum, matura, te pierdoły.

-W końcu VIII wieku Anglię zaczęli podbijać Normanowie...
DZYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYŃ!
Nie czekając na te durne 'spokojnie, dzwonek jest dla mnie, a nie dla was' wrzuciłam zeszyt do plecaka i wybiegłam z ostatniej lekcji.
-Hej, Zo!
Gwałtownie się obróciłam. Spodziewałam się, że zobaczę Louisa, który odkąd wyszłam ze szpitala uważał się za moją niańkę, ale przeżyłam miłe zaskoczenie.
-William!- przytuliłam go na przywitanie- co ty tu robisz?
-Wiesz, z całą pewnością nie przyszedłem tu, żeby jak twój chłopak odprowadzić Cię do domu. Co byś powiedziała na lunch?- powiedział z uśmiechem, patrząc prosto na mnie.
-Jasne.
-To jedziemy, trzymaj!- rzucił do mnie kask a ja spojrzałam na niego pytająco. Nic nie powiedział, tylko zaprowadził mnie na parking, gdzie stał...
-Motor?-zapytałam zdziwiona. Czarny, błyszczący Harley, podobny kiedyś miał mój tata.
-Podoba Ci się?- zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
-Bardzo- powiedziałam, siadając na tylne siedzenie.
-Trzymaj się mocno!- powiedział, przekręcając gaz. Gwałtownie ruszyliśmy i siłą woli powstrzymałam się od piszczenia. Jechaliśmy chyba z prędkością światła, Boże... Chociaż i tak wiem, że dopóki mam przy sobie kogoś takiego jak on, nic mi nie grozi.

*Lou*
-Widziała pani może Zoey Clark? Hmm, brunetka, zielone oczy, średniego wzrostu?- zaczepiłem jakąś kobietę na parkingu.
-Hmm, wydaje mi się, że przed chwila jakaś dziewczyna pojechała motorem ze swoim chłopakiem.- powiedziała, uśmiechając się- Moje córki pana kochają.
Musiałem przezwyciężyć zdenerwowanie, jakie mnie ogarnęło. Wiedziałem, z kim pojechała Zo. To zabolało, ale uśmiechnąłem się i zapisałem szybki autograf na kartce.
Kiedy się oddaliła, usiadłem na jakimś kamieniu, chowając twarz w dłoniach. Co on miał, czego ja nie miałem? Kochałem tą dziewczynę, a ona miała mnie gdzieś. Mimo to nie mogłem jej sobie odpuścić. Ten wypadek to moja wina...

*Pół godziny później, Aci*
-Na pewno nic Ci nie jest? Lou pękał ze strachu- powiedziałam przez telefon do mojej siostrzyczki. Zanim zdążyła odpowiedzieć, do pokoju wbiegł Hazza- zmierzyłam go lodowatym wzrokiem, westchnął i wyszedł.
-Niech się odemnie odpieprzy. Nie jest moją niańką!- odparła Zo.
-Masz rację, ale on się naprawdę martwi. W końcu był twoim chłopakiem, no nie? Nie chce Cię stracić po raz kolejny.
Usłyszałam, jak wzdycha.
-Wiem. Ale musi sobie uświadomić, że teraz jestem sobą. Kończę, przynieśli nam jedzenie. Narazie siostro!- rozłączyła się.
Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni, Harry robił sobie kanapkę. Zaraz, co on właściwie jeszcze robi w moim domu?
-Nie chcę być niemiła, ale spadaj stąd.- powiedziałam obojętnie, nawet na niego nie patrząc.
-Chciałem jeszcze raz z tobą pogadać.
-Nie mamy o czym! Wyjdź!- zaczęłam popychać go w stronę drzwi.
-Czekaj!- powiedział- Aci... Ja zdałem sobie sprawę, że nie mogę bez Ciebie żyć, kocham Cię.
Poczułam łzy w oczach.
-No to trochę się spóźniłeś.
-Wiem, ale proszę Cię o jeszcze jedną szansę. Przyjdź jutro do mnie, mam dla Ciebie niespodziankę.*
Westchnęłam.
-Niech Ci będzie. Ale wiedz, że mnie nie odzyskasz, i robię to z czystej łaski, a teraz WYNOCHA!

*Zo*
-Hahahahaha, no co ty?- niemal nie udławiłam się jedzeniem.
-Serio! Szkoda, że nie widziałaś jego miny- też się zaśmiał.
Wzięłam ostatniego kęsa mojego grillowanego kurczaka i odłożyłam widelec.
-Wiesz, to był najlepszy obiad w całym moim życiu. Nareszcie mogłam się wyrwać od mojej mamusi, czytaj: Louisa. Dzięki.
-Nie ma sprawy- powiedział, przykładając rękę do mojego policzka- wiesz, z Tobą mógłbym powtarzać takie obiady codziennie.
NIE NO JA ZARAZ ZEMDLEJĘ.
-Bardzo chętnie- zachichotałam.

Nie mogłam uwierzyć, że zaraz będę skazana na Louisa, który będzie żądał wyjaśnień. Zsiadłam z motoru, podałam kask Willowi i uśmiechnęłam się smutno.
-To...na razie- powiedziałam. Cmoknął mnie w usta.
-Na razie.
Patrzała, jak odjeżdża, i miałam ochotę za nim pobiec.
_______________________________________
*- Anitka, weź to opisz w tłenti tó xD

No cześć gimbusie :3 Jak już czytasz, to daj komentarz, no! XD
Wesołego Dnia Mycia Naczyń <3 Taaak, to juz dziś! Idźcie myć naczynia! Niech 1D będzie z wami!
Dobra, to ja się zamykam. :c Paa :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz