sobota, 6 kwietnia 2013

Dodatek #1, czyli: Jak Niall poznał Agnes.

The day I first met you
You told me you never fall in love

                *Lipiec, okolice Londynu, ranek*

-AGNES WSTAWAJ Z TEGO ŁÓŻKA, SPÓŹNISZ SIĘ!
                No tak, dzień zapowiada się cudnie.
-MAM JESZCZE DUŻO CZASU!
                Kochana siostrzyczka, to takie słodkie, że się o mnie troszczy.
-PRZESTAWIŁAM CI BUDZIK, MASZ PIĘĆ MINUT DO AUTOBUSU.
                No tak.
-ZABIJĘ CIĘ PRZY NAJBLIŻSZEJ OKAZJI! PAMIĘTAJ WIEM GDZIE ŚPI-
                i wylądowałam twarzą do podłogi.  Dobra pięć minut to nie tak mało,  całe szczęście, że się wczoraj wykąpałam i umyłam włosy.  Szybko wstałam z podłogi, zgarnęłam pierwsze lepsze ubrania i popędziłam do łazienki. W dwie minuty wyrobiłam się z robieniem makijażu, rozczesaniu włosów i ubrania się. Okej, jeszcze tylko trzy minuty, idealnie.
                Szybko zbiegłam na dół, zabrałam tosty mojej siostry.
-EJ, TO MOJE!
-Coś za coś, siostrzyczko- jej mina? Bezcenna. 
                Zabrałam torbę i pobiegłam na przystanek autobusowy.
          
                
The world is ours, if we want it
We can take it, if you just take my hand

                Uwielbiam to miejsce, chociaż to moja praca. O czym mówię? Starbucks. Miejsce odwiedzanie przez tysiące ludzi. Kocham moją pracę, mogę się do tego przyznać bez bicia, mimo że pracuję tu tylko w wakacje i weekendy.
                Weszłam do kawiarni, przywitałam się z innymi pracownikami i poszłam na zaplecze. Zostawiłam swoją torbę w szafce i założyłam uniform, poprawiłam włosy i ruszyłam na stanowisko pracy.
                 *2 godziny później*
-AGNES CHOĆ SZYBKO!
-MAM PRZERWĘ, CO CHCESZ?!
                Usłyszałam jak Devonne wchodzi na zaplecze i od razu do mnie podbiega.
-T-tam jest Niall!
-Z tego twojego ulubionego zespołu?
-BOYSBANDU, ile razy mam Ci przypominać?!
-Okej, nie ważne. Co związku z tym?
-NO IDŹ GO OBSŁUŻ! JA NIE DAM RADY! PRĘDZEJ ZEMDLEJĘ!
                Oho, będzie się działo.
-Mam przerwę, P-R-Z-E-R-W-Ę, coś ci to mówi?
-No proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, ZROBIĘ WSZYSTKO. A poza tym doskonale byście do siebie paso-
-Powiesz słowo na "p", a nie żyjesz.
-Daj spokój, on by Cię nie potraktował jak Sta-
-CICHO JUŻ SIEDŹ, idę go obsłużyć.
-DZIĘKUJĘ, KOCHAM CIĘ!
-Aww, ja Ciebie też.
                 W taki o to sposób będę obsługiwała chłopaka znanego na całym świecie w czasie mojej przerwy, yaaay!
-Dzień dobry, co podać?
                Przystojny.
-Emmm... Taaak... Poproszę...
                CZY ON WŁAŚNIE ZARUMIENIŁ SIĘ NA MÓJ WIDOK?!
-To co podać?- nie mogłam się powstrzymać od małego uśmiechu.
-Jak masz na imię? Z-znaczy się co proponujesz?
                Słodko się jąka. O nie, nie, nie, nie, nie. Miłość nie istnieje, miłość nie istn-
                Taa, a ja to królowa Elżbieta.
-Agnes, może Caramel Macchiato?
-Brzmi świetnie, z-znaczy się chętnie wezmę.
-Na miejscu?
-Tak.- dał odpowiednią sumę i poszedł do stolika.
                Wkładając pieniądze do kasy zobaczyłam małą karteczkę:
                "Chciałabyś się spotkać? Niall x"
                A pod spodem numer telefonu. Zdziwiło mnie to trochę. Poszłam na zapleczę po Devonne żeby dokończyła obsługiwać Nialla.
-DAŁ CI NUMER TELEFONU?! WIDZIAŁAM! GADAJ!
-Powiem Ci później, idź zanieś mu jego zamówienie czy coś. Jestem strasznie głodna, a ktoś nie pozwolił mi dokończyć kanapki.
-TRZYMAM CIĘ ZA SŁOWO!
-Leć już, klienci czekają.

I know you're scared it's wrong
Like you might make a mistake

                *Godziny wieczorne*
-Musisz do niego zadźwonić! Taka okazja może się więcej nie powtórzyć!
-Nie mam zamiaru potem siedzieć w domu i użalać się nad sobą, bo mnie zostawił dla kogoś innego, a teraz przepraszam spieszę się na autobus.
-NIE KAŻDY JEST JAK STAN!- usłyszałam za zamkniętymi drzwiami.
                Dev w sumie mogła mieć rację, nie każdy jest jak mój były. Niall wydaje się fajnym facetem, ale ja nie jestem na to gotowa po tym co się się stało.
                Rozmyślając o tym co mi powiedziała Dev, wpadłam na kogoś i oczywiście się wywaliłam. Moja głowa.
-Przepraszam, nic Ci nie jest? Nie zobaczyłem Cię. O, Agnes.- chłopak pomógł mi wstać i otrzepać się.
-Nie, wszystko w porządku, tylko głowa mnie trochę boli. Przepraszam Cię Niall, na śpieszę się na autobus.
                Trochę?! Czuje jak mi guz rośnie, hej guzie, tęskniłam!
-Na pewno? Nie wyglądasz najlepiej, choć podwiozę Cię do domu.
-Niall, poradz- nie dane mi było dokończyć, bo chłopak już mnie ciągnął do swojego samochodu.
                Droga do domu minęła w bardzo miłej atmosferze, Niall wydaje się miłym chłopakiem. Polubiłam go.
-To, do następnego razu?- zapytał niepewnie.
-Zadzwonię. Too... do zobaczenia.- pocałowałam go w policzek i pobiegłam do domu.
 
Cuz you've been hurt before
I can see it in your eyes

                *kilka tygodni później, wczesny wieczór*
-Niall gdzie mnie prowadzisz?
-Zobaczysz.
-A po co mi chusta na oczach?
-Niespodzianka.
                Z Niallem przyjaźnię się od tamtego incydentu przy przystanku autobusowym. Właśnie wrócił z Irlandii i uparł się, że musi mi coś pokazać.
-Jesteśmy na miejscu! Zdejmij chustę.
                Zrobiłam to co kazał i odebrało mi mowę, tu było pięknie. Byliśmy na wzgórzu gdzie był widok na cały Londyn.
-Podoba Ci się?
-Tak, jest przepięknie, ale wciąż nie rozumiem po co mnie tu przyprowadziłeś.
-Posłuchaj, Agnes... Gdy byłem w Irlandii dużo myślałem o tobie, o mnie, o nas- cały czas mówił patrząc mi w oczy- I ja myślę, że Cię kocham. Wiem, że to nie jest najlepszy moment, bo-
                Nie pozwoliłam mu dokończyć, bo go pocałowałam. Przez te kilka tygodni spędzonych z Niallem zmieniłam się, zaczęłam się częściej uśmiechać i powoli zapomniałam o Stanie. Dzięki niemu zrozumiałam co to prawdziwa miłość.
-Ja Ciebie też kocham, idioto.

I don't wanna break your heart
 Baby, I can ease the ache, the ache.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz