The day I first met you
You told me you never fall in love
You told me you never fall in love
*Lipiec, okolice Londynu, ranek*
-AGNES WSTAWAJ Z TEGO ŁÓŻKA, SPÓŹNISZ SIĘ!
No tak, dzień zapowiada się cudnie.
-MAM JESZCZE DUŻO CZASU!
Kochana siostrzyczka, to takie słodkie, że się o mnie troszczy.
-PRZESTAWIŁAM CI BUDZIK, MASZ PIĘĆ MINUT DO AUTOBUSU.
No tak.
-ZABIJĘ CIĘ PRZY NAJBLIŻSZEJ OKAZJI! PAMIĘTAJ WIEM GDZIE ŚPI-
i wylądowałam twarzą do podłogi. Dobra pięć minut to nie tak mało, całe szczęście, że się wczoraj wykąpałam i umyłam włosy. Szybko wstałam z podłogi, zgarnęłam pierwsze lepsze ubrania i popędziłam do łazienki. W dwie minuty wyrobiłam się z robieniem makijażu, rozczesaniu włosów i ubrania się. Okej, jeszcze tylko trzy minuty, idealnie.
No tak.
-ZABIJĘ CIĘ PRZY NAJBLIŻSZEJ OKAZJI! PAMIĘTAJ WIEM GDZIE ŚPI-
i wylądowałam twarzą do podłogi. Dobra pięć minut to nie tak mało, całe szczęście, że się wczoraj wykąpałam i umyłam włosy. Szybko wstałam z podłogi, zgarnęłam pierwsze lepsze ubrania i popędziłam do łazienki. W dwie minuty wyrobiłam się z robieniem makijażu, rozczesaniu włosów i ubrania się. Okej, jeszcze tylko trzy minuty, idealnie.
Szybko zbiegłam na dół, zabrałam tosty mojej siostry.
-EJ, TO MOJE!
-Coś za coś, siostrzyczko- jej mina? Bezcenna.
-Coś za coś, siostrzyczko- jej mina? Bezcenna.
Zabrałam torbę i pobiegłam na przystanek autobusowy.
The world is ours, if we want it
We can take it, if you just take my hand
We can take it, if you just take my hand
Uwielbiam to miejsce, chociaż to moja praca. O czym mówię? Starbucks. Miejsce odwiedzanie przez tysiące ludzi. Kocham moją pracę, mogę się do tego przyznać bez bicia, mimo że pracuję tu tylko w wakacje i weekendy.
Weszłam do kawiarni, przywitałam się z innymi pracownikami i poszłam na zaplecze. Zostawiłam swoją torbę w szafce i założyłam uniform, poprawiłam włosy i ruszyłam na stanowisko pracy.
*2 godziny później*
-AGNES CHOĆ SZYBKO!
-MAM PRZERWĘ, CO CHCESZ?!
Usłyszałam jak Devonne wchodzi na zaplecze i od razu do mnie podbiega.
-T-tam jest Niall!
-Z tego twojego ulubionego zespołu?
-BOYSBANDU, ile razy mam Ci przypominać?!
-Okej, nie ważne. Co związku z tym?
-NO IDŹ GO OBSŁUŻ! JA NIE DAM RADY! PRĘDZEJ ZEMDLEJĘ!
Oho, będzie się działo.
-Mam przerwę, P-R-Z-E-R-W-Ę, coś ci to mówi?
-No proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, ZROBIĘ WSZYSTKO. A poza tym doskonale byście do siebie paso-
-Powiesz słowo na "p", a nie żyjesz.
-Daj spokój, on by Cię nie potraktował jak Sta-
-CICHO JUŻ SIEDŹ, idę go obsłużyć.
-DZIĘKUJĘ, KOCHAM CIĘ!
-Aww, ja Ciebie też.
W taki o to sposób będę obsługiwała chłopaka znanego na całym świecie w czasie mojej przerwy, yaaay!
-Dzień dobry, co podać?
Przystojny.
-Emmm... Taaak... Poproszę...
CZY ON WŁAŚNIE ZARUMIENIŁ SIĘ NA MÓJ WIDOK?!
-To co podać?- nie mogłam się powstrzymać od małego uśmiechu.
-Jak masz na imię? Z-znaczy się co proponujesz?
Słodko się jąka. O nie, nie, nie, nie, nie. Miłość nie istnieje, miłość nie istn-
Taa, a ja to królowa Elżbieta.
-Agnes, może Caramel Macchiato?
-Brzmi świetnie, z-znaczy się chętnie wezmę.
-Na miejscu?
-Tak.- dał odpowiednią sumę i poszedł do stolika.
Wkładając pieniądze do kasy zobaczyłam małą karteczkę:
"Chciałabyś się spotkać? Niall x"
A pod spodem numer telefonu. Zdziwiło mnie to trochę. Poszłam na zapleczę po Devonne żeby dokończyła obsługiwać Nialla.
-DAŁ CI NUMER TELEFONU?! WIDZIAŁAM! GADAJ!
-Powiem Ci później, idź zanieś mu jego zamówienie czy coś. Jestem strasznie głodna, a ktoś nie pozwolił mi dokończyć kanapki.
-TRZYMAM CIĘ ZA SŁOWO!
-Leć już, klienci czekają.
Weszłam do kawiarni, przywitałam się z innymi pracownikami i poszłam na zaplecze. Zostawiłam swoją torbę w szafce i założyłam uniform, poprawiłam włosy i ruszyłam na stanowisko pracy.
*2 godziny później*
-AGNES CHOĆ SZYBKO!
-MAM PRZERWĘ, CO CHCESZ?!
Usłyszałam jak Devonne wchodzi na zaplecze i od razu do mnie podbiega.
-T-tam jest Niall!
-Z tego twojego ulubionego zespołu?
-BOYSBANDU, ile razy mam Ci przypominać?!
-Okej, nie ważne. Co związku z tym?
-NO IDŹ GO OBSŁUŻ! JA NIE DAM RADY! PRĘDZEJ ZEMDLEJĘ!
Oho, będzie się działo.
-Mam przerwę, P-R-Z-E-R-W-Ę, coś ci to mówi?
-No proszę, proszę, proszę, proszę, proszę, ZROBIĘ WSZYSTKO. A poza tym doskonale byście do siebie paso-
-Powiesz słowo na "p", a nie żyjesz.
-Daj spokój, on by Cię nie potraktował jak Sta-
-CICHO JUŻ SIEDŹ, idę go obsłużyć.
-DZIĘKUJĘ, KOCHAM CIĘ!
-Aww, ja Ciebie też.
W taki o to sposób będę obsługiwała chłopaka znanego na całym świecie w czasie mojej przerwy, yaaay!
-Dzień dobry, co podać?
Przystojny.
-Emmm... Taaak... Poproszę...
CZY ON WŁAŚNIE ZARUMIENIŁ SIĘ NA MÓJ WIDOK?!
-To co podać?- nie mogłam się powstrzymać od małego uśmiechu.
-Jak masz na imię? Z-znaczy się co proponujesz?
Słodko się jąka. O nie, nie, nie, nie, nie. Miłość nie istnieje, miłość nie istn-
Taa, a ja to królowa Elżbieta.
-Agnes, może Caramel Macchiato?
-Brzmi świetnie, z-znaczy się chętnie wezmę.
-Na miejscu?
-Tak.- dał odpowiednią sumę i poszedł do stolika.
Wkładając pieniądze do kasy zobaczyłam małą karteczkę:
"Chciałabyś się spotkać? Niall x"
A pod spodem numer telefonu. Zdziwiło mnie to trochę. Poszłam na zapleczę po Devonne żeby dokończyła obsługiwać Nialla.
-DAŁ CI NUMER TELEFONU?! WIDZIAŁAM! GADAJ!
-Powiem Ci później, idź zanieś mu jego zamówienie czy coś. Jestem strasznie głodna, a ktoś nie pozwolił mi dokończyć kanapki.
-TRZYMAM CIĘ ZA SŁOWO!
-Leć już, klienci czekają.
I know you're scared it's wrong
Like you might make a mistake
Like you might make a mistake
*Godziny wieczorne*
-Musisz do niego zadźwonić! Taka okazja może się więcej nie powtórzyć!
-Nie mam zamiaru potem siedzieć w domu i użalać się nad sobą, bo mnie zostawił dla kogoś innego, a teraz przepraszam spieszę się na autobus.
-NIE KAŻDY JEST JAK STAN!- usłyszałam za zamkniętymi drzwiami.
-Musisz do niego zadźwonić! Taka okazja może się więcej nie powtórzyć!
-Nie mam zamiaru potem siedzieć w domu i użalać się nad sobą, bo mnie zostawił dla kogoś innego, a teraz przepraszam spieszę się na autobus.
-NIE KAŻDY JEST JAK STAN!- usłyszałam za zamkniętymi drzwiami.
Dev w sumie mogła mieć rację, nie każdy jest jak mój były. Niall wydaje się fajnym facetem, ale ja nie jestem na to gotowa po tym co się się stało.
Rozmyślając o tym co mi powiedziała Dev, wpadłam na kogoś i oczywiście się wywaliłam. Moja głowa.
-Przepraszam, nic Ci nie jest? Nie zobaczyłem Cię. O, Agnes.- chłopak pomógł mi wstać i otrzepać się.
-Nie, wszystko w porządku, tylko głowa mnie trochę boli. Przepraszam Cię Niall, na śpieszę się na autobus.
Trochę?! Czuje jak mi guz rośnie, hej guzie, tęskniłam!
-Na pewno? Nie wyglądasz najlepiej, choć podwiozę Cię do domu.
-Niall, poradz- nie dane mi było dokończyć, bo chłopak już mnie ciągnął do swojego samochodu.
Droga do domu minęła w bardzo miłej atmosferze, Niall wydaje się miłym chłopakiem. Polubiłam go.
-To, do następnego razu?- zapytał niepewnie.
-Zadzwonię. Too... do zobaczenia.- pocałowałam go w policzek i pobiegłam do domu.
Rozmyślając o tym co mi powiedziała Dev, wpadłam na kogoś i oczywiście się wywaliłam. Moja głowa.
-Przepraszam, nic Ci nie jest? Nie zobaczyłem Cię. O, Agnes.- chłopak pomógł mi wstać i otrzepać się.
-Nie, wszystko w porządku, tylko głowa mnie trochę boli. Przepraszam Cię Niall, na śpieszę się na autobus.
Trochę?! Czuje jak mi guz rośnie, hej guzie, tęskniłam!
-Na pewno? Nie wyglądasz najlepiej, choć podwiozę Cię do domu.
-Niall, poradz- nie dane mi było dokończyć, bo chłopak już mnie ciągnął do swojego samochodu.
Droga do domu minęła w bardzo miłej atmosferze, Niall wydaje się miłym chłopakiem. Polubiłam go.
-To, do następnego razu?- zapytał niepewnie.
-Zadzwonię. Too... do zobaczenia.- pocałowałam go w policzek i pobiegłam do domu.
Cuz you've been hurt before
I can see it in your eyes
I can see it in your eyes
*kilka tygodni później, wczesny wieczór*
-Niall gdzie mnie prowadzisz?
-Zobaczysz.
-A po co mi chusta na oczach?
-Niespodzianka.
Z Niallem przyjaźnię się od tamtego incydentu przy przystanku autobusowym. Właśnie wrócił z Irlandii i uparł się, że musi mi coś pokazać.
-Jesteśmy na miejscu! Zdejmij chustę.
Zrobiłam to co kazał i odebrało mi mowę, tu było pięknie. Byliśmy na wzgórzu gdzie był widok na cały Londyn.
-Podoba Ci się?
-Tak, jest przepięknie, ale wciąż nie rozumiem po co mnie tu przyprowadziłeś.
-Posłuchaj, Agnes... Gdy byłem w Irlandii dużo myślałem o tobie, o mnie, o nas- cały czas mówił patrząc mi w oczy- I ja myślę, że Cię kocham. Wiem, że to nie jest najlepszy moment, bo-
Nie pozwoliłam mu dokończyć, bo go pocałowałam. Przez te kilka tygodni spędzonych z Niallem zmieniłam się, zaczęłam się częściej uśmiechać i powoli zapomniałam o Stanie. Dzięki niemu zrozumiałam co to prawdziwa miłość.
-Ja Ciebie też kocham, idioto.
-Niall gdzie mnie prowadzisz?
-Zobaczysz.
-A po co mi chusta na oczach?
-Niespodzianka.
Z Niallem przyjaźnię się od tamtego incydentu przy przystanku autobusowym. Właśnie wrócił z Irlandii i uparł się, że musi mi coś pokazać.
-Jesteśmy na miejscu! Zdejmij chustę.
Zrobiłam to co kazał i odebrało mi mowę, tu było pięknie. Byliśmy na wzgórzu gdzie był widok na cały Londyn.
-Podoba Ci się?
-Tak, jest przepięknie, ale wciąż nie rozumiem po co mnie tu przyprowadziłeś.
-Posłuchaj, Agnes... Gdy byłem w Irlandii dużo myślałem o tobie, o mnie, o nas- cały czas mówił patrząc mi w oczy- I ja myślę, że Cię kocham. Wiem, że to nie jest najlepszy moment, bo-
Nie pozwoliłam mu dokończyć, bo go pocałowałam. Przez te kilka tygodni spędzonych z Niallem zmieniłam się, zaczęłam się częściej uśmiechać i powoli zapomniałam o Stanie. Dzięki niemu zrozumiałam co to prawdziwa miłość.
-Ja Ciebie też kocham, idioto.
I don't wanna break your heart
Baby, I can ease the ache, the ache.
Baby, I can ease the ache, the ache.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz