sobota, 18 maja 2013

Chapter Twenty Six

-Ale w jakim sensie 'gdzie jestem'?- zapytałam, nerwowo chodząc w tą i wewtę.
-Miałaś pojechać się z nim spotkać, a nie ma Cię od półtorej godziny. Idziemy paczką do kina, idziesz też?
-Ja...
Samolot do Californi odlatuje za 10 minut-poinformował głos z megafonu.
-Zo!- krzyknął zirytowany Louis.- Czy ty naprawdę...?
-Przepraszam-szepnęłam walcząc ze łzami i błyskawicznie odłożyłam słuchawkę.

Lou
-Zoey...Ona...-głos mi się załamał.
-Co? Mów, co się z nią dzieje!- Aci zaczęła mnie szarpać.
Nie chciałem jej ranić. Wiedziałem, że to będzie cios. Ale co miałem zrobić? Powiedzieć, że pojechała do Starbucksa i stoi w kilometrowej kolejce po cynamonowe pączki? Kurde, w końcu się przyjaźniliśmy.
-Posłuchaj-powiedziałem, łapiąc ją za ramiona- To będzie trudne.
-Po prostu to powiedz!-była bliska płaczu.
Westchnąłem i spojrzałem w sufit. Nie mogłem wytrzymać jej wzroku.
-Nie wróci. Wyjechała.
Zakryła usta dłońmi, kiwając przecząco głową.
-Ona by mi tego nie zrobiła...
Przytuliłem ją.
-Musi to sobie przemyśleć, mała. Na pewno nie wyjechała na zawsze, przecież to twoja siostra.
-Widzę, że się szybko pocieszyłaś.
Hazza stanął w drzwiach, krzyżując ręce. Błyskawicznie ode mnie odskoczyła i dała mu z całej siły z liścia, może gdyby nie ta cała sytuacja wybuchłbym śmiechem. Złapał się za twarz.
-Czy to ja miziam się z blondynkami na każdym kroku?! Może to twoja siostra uciekła na koniec świata?!-wrzasnęła.
-Nie wiedziałem, przepraszam...-odparł zdezorientowany.
-W dupie mam twoje przeprosiny!-Aci i przekleństwa? Boże.-WYJDŹ!
Wyszedł.

~*~
Taki mega krótki, ale nie mam już siły do tego bloga. Więc informuję wszem i wobec, że dopóki któraś z współautorek nie ruszy tyłka, nie będę pisać, robię zawieszkę :) Możecie mnei znaleść na how--ya--doin.blogspot.com , też troszkę o 1D i LM. Pozdrawiam :DD

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawe i interesujący blog :)
    mojmozg13.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń